Gimnazjum im. Władysława Syrokomli w Wilnie
Gimnazjum im. Władysława Syrokomli w Wilnie

Tatry – piękno polskich gór

  • Publisher : Halina Stankevič
  • Published: 2026-05-20
  • Category: Projekty

12 maja uczniowie z 8A klasy wraz z nauczycielką geografii Elżbietą Czupak i p. Aliną Masztaler udali się do Polski z projektem geograficznym by się zapoznać z pięknem polskich Tatr. Bo cóż to znaczy uczyć się o z podręcznika o procesie górotwórczym, strefowości piętrowej i nigdy w życiu nie być w górach. Bo kto raz wejdzie na szczyt górski i pozna smak wędrówki, to najczęściej zakochuje się w Tatrach i powraca tu jeszcze wiele razy…

Pierwszym punktem naszej wycieczki były Wadowice – miasto rodzinne św. Jana Pawła II. Zwiedzaliśmy rodzinny dom Ojca Świętego aktualnie Muzeum św. Jana Pawła II i bazylikę  Ofiarowania NMP, gdzie był ochrzczony św. Jan Paweł II. Poznaliśmy niesamowite fakty z życia Karola Wojtyły, a chłopaków najbardziej zainteresowało to wydarzenie, gdy Papież został postrzelony…bo obejrzeliśmy prawdziwy pistolet z którego strzelano do Papieża. Nie obeszło się też bez spróbowania tradycyjnych kremówek papieskich - przepyszne ciasto..

Po zwiedzeniu Wadowic już mieliśmy niedaleko do Zakopanego. I oto powoli na horyzoncie zaczęły wynurzać się góry…wszyscy byli wlepieni w okna autokaru, robili zdjęcia.

Wieczorem mieliśmy spacer po okolicy-Harendzie, zachwycaliśmy się tradycyjnym góralskim budownictwem domków oraz odwiedziliśmy muzeum  poety Jana Kasprowicza.

A już następnego dnia podsyceni obfitym śniadaniem udaliśmy na pierwszą wędrówkę pieszą w góry. Na początek poszliśmy na spokojny 6 godzinny spacer po Dolinie Kościeliskiej wzdłuż szemrzącego górskiego potoku. Z pomocą górskiego przewodnika poznawaliśmy charakterystyczną roślinność górską (kwitły jeszcze pojedyncze krokusy, pierwiosnki, zawilce gajowe, goryczka , a nawet szarotkę.). Tu ujrzeliśmy nietradycyjne zjawisko, spotykane tylko w kilku miejscach w Polsce, gdy jeden strumyk rozdziela się płynie w dwóch przeciwnych kierunkach. Podziwialiśmy idąc piękne widoki: Śpiącego Rycerza (naturalnie uformowane poprzez erozję wietrzną zjawisko), bramy skalne, wąwozy, wapienne turnie i jaskinie. Wstąpiliśmy też do Bacówki, gdzie mieliśmy możliwość spróbowania tradycyjnego sera -oscypka. Odpoczywaliśmy w schronisku na Hali Ornak, gdzie z polecenia przewodnika zjedliśmy niepowtarzalną sezonową szarlotkę. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną. Nastrój wszystkim dopisywał, bo czekała nas wieczorem jeszcze niesamowita atrakcja – Termy Chochołowskie – baseny z naturalną woda termalną bogatą w mikroelementy.  Atrakcji było tam mnóstwo: od zjeżdżalni po relaksujący wypoczynek w cieplutkiej wodzie na tle Tatr.

Po przyjemnym odpoczynku w termach następnego dnia czekała nas wyprawa bardziej wymagająca i o wiele trudniejsza, bo to już nie spacer po dolinie tylko wejście na prawdziwy szlak górski 9,5 km, prowadzący do celu na Gęsią Szyję (1489 m n.p.m ). Trasa prowadziła przez las, powoli wspinając się do góry. Po drodze zatrzymaliśmy się w Sanktuarium MB Jaworzyńskiej w Wiktorówkach, gdzie zakonnik poczęstował nas ziołową herbatką i usłyszeliśmy historie wielu ratowników, którzy zginęli ratując turystów górach ( cała ściana z imionami i nazwiskami upamiętniająca poległych).Po pokonaniu kolejnych schodów doszliśmy do Polany Rusinowej, gdzie widok dech zapiera, jak pisał Tytus Chałubiński „widok na 100 szczytów i przełęczy”. Po krótkim odpoczynku i fotosesji, czekał nas najtrudniejszy etap, bo wejście na szczyt po ponad 1000 drewnianych schodach i wspięcie się na skalną Gęsią Szyję. I tu poznaliśmy na „własnej skórze” zmienność pogody w górach, bo nagle rozpętała się ulewa, szlak zamienił się w błotnisty potok, nie obeszło się bez upadków i poślizgów, ale to była przygoda, którą chyba każdy zapamięta na długo. Bo dosłownie po półgodzinnej ulewie wyjrzało słońce i się rozpogodziło. Pogoda dopisywała by udać się na Sky Walk w Sercu Poronina. Jest to punkt widokowy, na który idzie się 845 m ścieżką w chmurach, gdzie na szczycie jest szklany taras na wysokości 47 m nad ziemią. Ale widok otwiera się na całe Tatry.

No i został nam ostatni dzień, który żegnał nas płaczącym niebem. Na początku mieliśmy prawie 3 godzinną edukację w Tatrzańskim Parku Edukacyjnym, gdzie bardzo ciekawie opowiadała kierowniczka dla nas o zwierzętach mieszkających w Tatrach. Dowiedzieliśmy się co mamy robić, gdy spotkamy na ścieżce niedźwiedzia, jak się zachowują świstaki, poznaliśmy ciekawskie lisy, sarny, sowy i inne zwierzęta. Po tym udaliśmy się na Gubałówkę, gdzie wjechaliśmy kolejką. To był też czas by kupić pamiątki lub sery dla rodziców.

Po powrocie do pensjonatu mieliśmy jeszcze pożegnalne ognisko i mszę w miejscowym, pięknym drewnianych kościółku św. Jana Apostoła na Harendzie.

Pełni wrażeń, zachwytu, emocji i niezapomnianych chwil, wszyscy szczęśliwie wrócili do domu. I chyba każdy myślał o tym, by w następnym roku znowu tu powrócić by zdobyć kolejne szczyty.

Nie zapomnij podziękować autorowi
Earlier news